Sklep

Ciekawe publikacje, archiwalne egzemplarze magazynów

We Francji 90 lat przed Klingertem

We Francji, 90 lat przed Klingertem.

Wśród sporej już na świecie grupy historyków nurkowania, prawie nie ma kobiet, a i w przypadku większości publikowanych artykułów i książek z tej dziedziny autorami są przeważnie mężczyźni. Dlatego my z Justyną Wasiak (współautorką książki „K.H. Klingert obywatel Wrocławia”) jesteśmy chyba kolejnym przykładem, że coś i w tej dziedzinie powoli się zmienia. Piszę kolejnym, bo pierwsza wtargnęła w męski świat znawców historii nurkowania pewna Francuzka, którą, tak jak nas, szczególnie zainteresował sprzęt nurków z XVIII w. Powinnam chyba dodać, że chodziło jej przede wszystkim o sprzęt Francuski.
Mówimy, o Florence Prudhomme, która nie tylko nurkuje, ale także jest konserwatorem, archeologiem podwodnym i aktywną działaczką francuskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii Nurkowania (HDS France).
Po spędzeniu wielu godzin w archiwach w Paryżu (my zrobiłyśmy to w Berlinie) wydobyła na światło wiele interesujących dokumentów, w tym kilka dotyczących dwóch twórców sprzętu nurkowego z XVIII w - Panów de Beauve i de Mainville.
Jeśli chodzi o pierwszego, znany jest pewnie także czytelnikom Podwodnego Świata z rysunku pochodzącego z 1713 r. przedstawiającego skafander nurkowy z miedzianym hełmem i dwoma przewodami odchodzącymi na powierzchnię.
Florence znalazła w archiwach list króla Francji Ludwika XIV (okres panowania 1643-1715), wysłany do kawalera ( Chevalier) de Beauve przed testowaniem prze niego oferowanego sprzętu do nurkowania:
„Panie de Beauve, Wersal, 12 lipca 1715
Otrzymałem list, który Pan do mnie napisał 3-ciego tego miesiąca. Jestem poirytowany tym, że maszyna do wchodzenia pod wodę, która Pan wynalazł okazała się niedoskonała w czasie sprawdzianu. Mam nadzieję, że pracując intensywnie dalej nad tym wynalazkiem, Pan go na pewno udoskonali, ale w obecnych okolicznościach, Król nie może zobowiązać się do takich wydatków”.
Z rysunku wynika, że skafander proponowany przez de Beauve składał się z metalowego (miedź?) hełmu, czegoś w rodzaju pelerynki nurka klasycznego i skafandra ze skóry okrywającego ciało od stóp do głów, z otworem z przodu zapinanym na klipsy. Front hełmu miał kształt głowy, zawierał otwory na oczy zrobione ze szkła. Od hełmu odchodziły dwa przewody na powierzchnię, wdechowy i wydechowy.
Na razie nie znaleziono dokumentów, które by potwierdziły, czy de Beauve wprowadził jakieś zmiany i przeprowadził kolejne sprawdziany swojego wynalazku w wodzie.

 

Jeśli chodzi o drugiego, to Pan de Mainville, w 1719 skierował do wiceadmirała Francji, marszałka Destré, pracę zatytułowaną: „Memoriał dotyczący sposobów nurkowania”, prosząc Marszałka o roztoczenie opieki (udzielenie czegoś w rodzaju patentu) nad proponowanym przez niego sprzętem. Do memoriału załączone były rysunki pokazujące dwa sposoby nurkowania. Pierwszy to nurkowanie swobodne (l'homme libre – człowiek wolny), kiedy nurek może poruszać się swobodnie pod wodą przy samodzielnym używaniu urządzenia, które osłaniało górną część ciała. Drugi sposób to „nurkowanie nie swobodne”, (l'homme non, libre człowiek nie wolny), kiedy nurka opuszczano pod wodę z łodzi, w drewnianej skrzynce podobnej do trumny.
Operacyjnie oba systemy miały za zadanie wzajemnie się uzupełniać. Człowiek w skrzynce miał za zadanie jedynie obejrzeć pole dalszego działania. Po tym człowiek wolny schodził pod wodę, gdzie mógł zarówno poruszać się jak i wykonywać jakiejkolwiek prace, gdyż jego ręce i nogi były wolne; system wydał się być lepszy niż dotychczas proponowane, pozwalając łatwiej poruszać się po dnie. Był to pewnego rodzaju system szybkiego reagowania, który mógł znajdować się na pokładzie statku. Można by go było szybko wykorzystać na przykład do odzyskania towaru zatopionego w wyniku katastrofy statku, lub do przygotowania podwodnego ataku na wroga. Mainville zamieścił także rysunki i oszacowanie kosztów wykonania i przebadania takich systemów.
Oszacowanie kosztów sprzętu nurkowego wykonał w jednostce monetarnej "sous". 20 Sous miało równowartość 1-go francuskiego funta (Livre), który z kolei miał wartość 1 funta srebra.
Wycena wyposażenia nurka swobodnego:
- Koszt pracy cieśli przy wykonaniu konstrukcji z drewna, za samo drewno, oraz za tokarkę
do drewna potrzebną do wykonania uchwytów do pomp : 40 sous
- Koszt pracy kotlarza przy wykonaniu z miedzi pomp ssąco tłoczących : 200sous
- Koszt pracy ślusarza, przy wykonaniu kołowrotków i szpulek do zwalniania
i podciągania balastu, szpilek, łączników i pasów : 200 sous
Za szklane iluminatory : 50 sous
Za spreparowane kozie skóry, pięć lub sześć sztuk : 60 sous
Za ołowiane ciężarki : 40 sous
Za 20 funtów kitu wykonanego ze świeżego wosku : 20 sous


oraz, na wypadek nieprzewidzianych kosztów, a mianowicie zapłaty dla dwóch marynarzy za zorganizowanie czterech łódek i ustawienie ich w kwadrat oraz zasłonięcie płótnem tego
kwadratu na czas prób, tak, aby można było przeprowadzić 6 prób niezauważonym przez nikogo. : 40 sous
Razem : 650 sous

Mainville prosił także w swoim memoriale o pozwolenie przeprowadzenia sprawdzianu jego sprzętu w Sekwanie w pobliżu 'la Samaritain "(dziś jest tam dom towarowy), ponieważ, jak powiedział, była to najgłębsza część rzeki. Zwłaszcza, aby marynarze mogli manewrować łodziami, tak, aby miejsce sprawdzania sprzętu można było zasłonić płótnem przed oczami ciekawskich.
Niestety, nie mamy przekazów historycznych, które by potwierdzały, że takie próby się odbyły.
W nurkowaniu „nie swobodnym” nurek leżał twarzą w dół patrząc w iluminator, z rękami wyciągniętymi nad głową. W rękach trzymał linki sygnałowe. Pojemnik, w którym leżał podnoszono i opuszczano za pomocą dźwigu, przy użyciu lin i krążków. W łódce powinno było być 3 mężczyzn, dwóch do wiosłowania, a trzeci do obserwowania i wymiany sygnałów pomiędzy łódką a nurkiem – dzwonka, który sygnalizował podnoszenie nurka, i liny, którą nurek sygnalizował potrzebę otrzymania powietrza. Powietrze było zapewne pompowane z powierzchni i rozprowadzane wewnątrz pojemnika przez sześć wygiętych rurek z końcówkami podobnymi do główek prysznica.
Podczas gdy urządzenie dla "nurka nie swobodnego" miało służyć do obserwacji, sprzęt dla nurka swobodnego pozwalał dotrzeć do znalezionego, a wcześniej utraconego pod wodą przedmiotu. W tym urządzeniu, w drewnianej skrzynce stanowiącej zabezpieczenie głowy nurka, znajdował się iluminator. Reszta ciała była swobodna. Cztery ołowiane obciążniki przymocowane do nóg nurka, można było odczepić i albo podnosić albo opuszczać w celu korygowania wagi w czasie zanurzania przy użyciu czterech szpulek przymocowanych do paska. Oddychanie było niezależne do powierzchni, i składało się z czterech miedzianych tłoków, dwóch na klatce piersiowej do wydechu (G i G na rysunku) i dwóch na plecach do wdechu, ze zbiornikiem powietrza (torebką - E) pomiędzy tymi dwoma zestawami. Szczegółów systemu de Mainville nie podał, można się jedynie domyślać, że zbiornik zawierał sprężone powietrze, i że na powierzchni użyto miecha lub pompy do napełnienia tego zbiornika. Wygląda na to, że system nurka swobodnego był priorytetowy, – bo pozwalał nurkowi poruszać się swobodnie pod wodą, co oznaczałoby ogromny postęp technologicznych w czasach, kiedy w nurkowaniu królował dzwon. Mainville uważał, że było to niezwykle istotne w świetle dekretu króla Ludwika XIV, wydanego w Wersalu w dniu 18 lipca 1703, nakazującego wybranie młodych stolarzy i szkutników i nauczenie ich nurkowania i pracy pod wodą.

We wniosku o ochronę wynalazku znajduje się także taki oto akapit:
, „Jeżeli uzyskam prawa do odzyskiwania tego, co zostało utracone w morzu przez zatopienie statków lub z innych przyczyn, uważam, że moim obowiązkiem jest przedstawić się mojemu Panu, który czyni mi zaszczyt otaczając mnie opieką. Urządzenie, które przedstawiam do tej pory było nieznany, ale błagam Pana, żeby uwierzył, że jeśli nikt do tej pory czegoś takiego nie wymyślił to wynikało to z faktu, że człowiek nie wierzy, że to jest możliwe. Ja daję gwarancję, ze jest to możliwe i do sprawdzenia”.
Trochę tutaj de Mainville przesadzał. Pracując nad książką o Klingercie, śledziłyśmy losy wynalazców sprzętu nurkowego, i w XVIII wieku było ich wielu.
Wszyscy borykali się podobnymi problemami, przede wszystkim brakiem pieniędzy na doświadczenia i produkcję oraz brak wsparcia (tu może z braku wiary). Wielu z wynalazców starało się też zyskać wsparcie panujących królów, dające gwarancję zabezpieczenia praw do swojego wynalazku, bo prawo patentowe jeszcze się dobrze nie rozwinęło. Szukano też wsparcia wśród ludzi światłych zgromadzonych w powstających jak grzyby po deszczu akademiach nauk i uniwersytetach.
Nie istniały jeszcze systemy patentowe, zabezpieczając interesy wynalazców, stad wielu z nich szukało albo opieki królewskiej, albo o wynalazkach swoich pisali tak, żeby udzielić informacji, ale nie za dużo, po to, żeby nikt zbyt szybko takiego wynalazku nie mógł skopiować.
Znaleziska Florence są zbieżne z naszymi , kiedy znaleźliśmy list pisany odręcznie przez Klignerta, w którym wyjaśniał on dlaczego wycenia swój skafander nurkowy na 400 talarów reńskich.
Wraz z postępującą digitalizacją zbiorów bibliotecznych, i udostępnianiem przez biblioteki coraz większego zasobu ich zbiorów, jest szansa, że następni pasjonaci i pasjonatki historii nurkowania, tacy jak na przykład Florence, też wynajdą coś ciekawego, co może znowu przybliży nam losy i niedole wynalazców z XVIII w.

W artykule wykorzystano materiały opublikowane w The International Journal of Diving History, Volume 6, Number 1, December 2013.